czwartek, 26 września 2013

Prolog.

Kelsey siedziała w jednym z przedziałów pociągu Hogwarts Express. Po chwili jakaś ruda dziewczyna otworzyła drzwi przedziału.
-Ej, tu wolne?- zapytała ruda
-Taaa, siadaj.-mruknęła Kelsey
Nieznajoma ustanęła przed Kelsey i spojrzała na jej nogi które były ułożona tak, że zajmowały całe dwa miejsca obok niej.
-Weź te nogi.- powiedziała ruda
Kelsey nie zareagowała. Dotychczas rude włosy nieznajomej zaczęły się czerwienić.
-Jesteś metamorfomagiem?- zaciekawiła się Kelsey
-Taaa. A teraz weź te nogi.
-Możesz usiąść tam.- Kelsey pokazała na miejsce naprzeciwko niej
-Ale wolę usiąść tu.- upierała się metamorfomażka
-To twój problem- Kelsey wzruszyła ramionami
-Już cię lubię- ruda wyszczerzyła się -A w ogóle, to jestem Hayley.
-Kelsey.-blondynka uśmiechnęła się półgębkiem
Hayley usiadła naprzeciwko Kelsey.
  Nagle jakiś chłopak uchylił drzwi przedziału
-Ej, tu woln… O, siema Hayley. - powiedział blondyn, po czym bez zastanowienia zajął miejsce obok Kelsey -Jestem Scorupius.- uśmiechnął się i wyciągnął rękę do Kelsey która po chwili wachania uścisnęła mu dłoń
-Ja jestem Kelsey- uśmiechnęła się lekko.
-Doszłaś bez komplikacji?- spojrzał na Hayley
    Hayley uśmiechnęła się krzywo.
-Jeżeli brakiem komplikacji możemy nazwać napad dwóch śmierciożerców którzy chcą zabić ciebie i twoją rodzinę, to taak, oczywiście że bez komplikacji! 
-Ta. Nas napadło trzech, wciąż czepiają się ojca. Gdybyśmy się szybko nie deportowali to już byłoby po mnie.- westchnął 
-Rodziny Śmierciożerców? - wcięła się Kelsey -Znam to.- dodała kiedy przytaknęli
   Nagle jakaś dziewczyna stanęła w drzwiach przedziału.
-Czyli bachory Śmierciożerców? Jestem w świecie magii od niedawna, ale wiem, że osoby z takich rodzin są... niezbyt fajne.- przeczesała swoje tłustawe włosy chudą ręką
-Przepraszam, przepraszam, przepraszam - usłyszeli zza ściany - Przepuści mnie Pani, droga Szlamo? - przeszedł obok Leny
    Wszedł, usiadł obok Hayley i ponownie spojrzał na szlamę. -No i czego stoisz? Wypad!
-Albus Potter się nazywam. - powiedział, kiedy wyżej wymieniona wyszła
    Włosy Hayley przybrały niebieską barwę.
-Albus? Seeeerio? Boże, człowieku, twoi rodzice nazywali cię pod wpływem alkoholu? 
-Nazywają mnie Al. Tak potocznie, czy coś tam...
    Siedzieli, rozmawiali i śmiali się tak ze dwie godziny.
-Ładne masz włosy...- wypalił Scorupius patrząc się na Kelsey -Stosujesz jakąś odżywkę, czy coś takiego?
-Też masz łądne włosy. Takie, yyy, naturalne - mrugnęła do niego
    Score spojrzał się na Hayley w połowie spanikowany, a w połowie z czymś w stylu "Oto moja przyszła żona" 
***
-Malfoy, Scorupius! - krzyknęła profesor McGonagall, a Score wyszedł z grupki pierwszoroczniaków i usiadł na krześle. Tiara Przydziału nie zastanawiała się długo
-SLYTHERIN!
-Crettiffe, Lena!
-Takie kapelusze są już niemodne…- mruknęła Lena kiedy Tiara przydziału spoczęła ma jej głowie
Tiara zastanawiała się dłuższą chwilę.
-GRYFFINDOR!
-Zabini, Brian!
Tiara ledwo co dotknęła jego głowy, kiedy krzyknęła
-SLYTHERIN!
-Fuck yea!- powiedział, wykonując skomplikowany gest rękami po czym udał się do stołu Ślizgonów
-Candle, Christopher!
-HUFFELPUFF!- orzekła Tiara
-Lestrange, Kelsey!
-Slytherin, Slytherin, Slytherin, błagam…- Pomyślała blondynka
-Niech będzie, SLYTHERIN
-Black , Hayley!
Podenerwowana dziewczyna usiadła na taborecie (lub jak kto woli stołku) i cicho mówiła
-Błagam nie Gryffindor , błagam nie Gryffindor.
-Jak i wszyscy z twojej rodziny , SLYTHERIN! - Krzyknęła tiara po czym uradowana dziewczyna pobiegła by przytulić przyjaciół.

Hayley już wtedy czuła że znajdzie tu miłość , przyjaźń i coś chyba gorszego.

2 komentarze: